teleporady
Pogromić wiosenną chandrę

Pogromić wiosenną chandrę

Koniec zimy i początek wiosny to dla naszego organizmu jeden z trudniejszych okresów w roku. Zimą, gdy dni są krótsze i brakuje słońca, niechętnie dbamy o kondycję fizyczną, a nasz organizm nastawiony jest raczej na „ciepłe kapcie i kanapę”, niż chociażby spacer.

W okresie wiosennego przesilenia czujemy się bardziej ociężali, drażliwi i senni, co gorsza - nawet nie wiadomo kiedy łapiemy „zimową depresję”. I gdy już nadchodzi upragniona wiosna, nagle mamy kłopot z przestawieniem się na większą aktywność i nie potrafimy cieszyć się budzącym do życia światem. 

JAK POGROMIĆ WIOSENNĄ CHANDRĘ I W DOBREJ FORMIE WEJŚĆ W NOWY SEZON?

O swoim „zdrowym” sposobie na ten trudny czas opowiada lek.med. Magdalena Kortianek – anestezjolog z wrocławskiego Szpitala EuroMediCare.

Marzec i kwiecień w polskim klimacie są bardzo kapryśne. Gdy u nas zima walczy z wiosną, w Alpach czy Dolomitach trwa wspaniały okres na szusowanie po stokach. Wciąż żądni sportów zimowych, nie martwimy się nadchodzącą wiosną. Jak co roku, organizujemy wyjazd na narty, po słońce i śnieg, korzystając z licznych promocji i względnego spokoju na stokach.

Rozmawiając ze znajomymi o atrakcyjnych miejscach, przeglądając oferty i opinie, wykorzystujemy najlepsze propozycje. Pamiętamy, że nie każdy dobrze znosi wysiłek na wysokości około 3000m. Sprawdzamy prognozę pogody, by odpocząć w słonecznej aurze.

Wspominam wyjazd na lodowiec Stubai, gdzie jeździliśmy we mgle i padającym śniegu. Obecność zgranego i życzliwego towarzystwa uratowała sytuację i rozwiała śniegowe chmury.

Wyruszamy zdobywać kolejne trasy narciarskie, tylko czy dobrze przygotowani fizycznie? O kondycję trzeba dbać cały rok, ale przed wyjazdem w góry należy poświęcić jej nieco więcej uwagi. Wzmacniamy mięśnie, poprawiamy ogólną wydolność organizmu, by kolejne wjazdy gondolką były porą relaksu, a nie upragnioną chwilą na złapanie drugiego oddechu.

Z radością czekamy na chwile narciarskiego szaleństwa, na wypoczynek przeplatany lenistwem w promieniach słońca. Musimy jednak pamiętać o ochronie skóry przed wielogodzinnym działaniem słońca, spotęgowanym przez odbijane od śniegu promienie. Podrażnienie, a nawet poparzenie skóry, nie należy do zbyt miłych pamiątek. Zabieramy, więc krem natłuszczający, ochraniający przed czynnikami atmosferycznymi, a także krem z wysokim filtrem przeciwsłonecznym.

Na stok wybieramy się zawsze po spożyciu pożywnego śniadania, ubrani „na cebulkę”. Tak przygotowani wjeżdżamy na szczyt. Każdy z nas oczy ma zabezpieczone okularami czy goglami, a na głowie kask ochronny. Całe szczęście, że narciarze przekonali się do tego elementu stroju, wzory na nich zmieniają się jak zmienia się moda. Stały się tak popularne, że bardziej zauważa się na stoku narciarzy, którzy nie posiadają kasków i...narażają się na niebezpieczeństwo dodatkowych urazów.

Kilka godzin jazdy to solidna praca fizyczna. Niezbędne są chwile odpoczynku i regeneracji. W ośrodkach narciarskich, wśród gór, znajdziemy liczne restauracje i bary, gdzie można zjeść pożywny posiłek i uzupełnić płyny „wypracowane” na stoku. Dobrze jest mieć przy sobie „odrobinę energii” na czarną godzinę. Kilka razy ratował mnie batonik zjedzony w pośpiechu na stoku, gdy w wirze narciarskich zjazdów ominęłam przerwę obiadową. A po całodniowej pracy miłe chwile na regenerację sił, kurację ewentualnych urazów i życie towarzyskie. Szukamy miejsc z dostępem do SPA, basenu czy sauny. W niektórych regionach atrakcją turystyczną są wody termalne, jak np. we włoskim Peio, gdzie można zregenerować przepracowane mięśnie.

Cieszę się, że takie zabiegi wystarczały i nie musiałam korzystać z przygotowanej apteczki, zawierającej między innymi tabletki czy maści p./bólowe, opatrunki i bandaże. Wszyscy radzili sobie na tyle, by bezpiecznie, w dobrym zdrowiu i w świetnych humorach, naładowani energią wracać do codziennych obowiązków.

Tak poznawałam wiosenne słońce i śnieg w Austrii oraz Włoszech. W tym roku być może też gdzieś pojadę. Ponoć we Francji jest pięknie....

lek med. Magdalena Kortianek

WARTO PAMIĘTAĆ:

  • przed wyjazdem na narty koniecznie wykupmy ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków - leczenie za granicą jest bardzo drogie
  • obowiązkowo zabierzmy kask narciarski, który ochroni naszą głowę podczas ewentualnych upadków
  • dobrze skomponować małą apteczkę: maści rozgrzewające, leki przeciwbólowe i bandaże elastyczne mogą nam pomóc, w chwili gdy nabawimy się „zakwasów” czy nadwyrężymy ścięgna
  • warto wzmocnić nogi i w tym celu m.in. dwa tygodnie przed wyjazdem odwiedzić siłownię. Jeśli nie mamy takiej możliwości, wystarczy systematyczne wykonywanie tradycyjnych przysiadów
  • przygotujmy sprzęt do wiosennego szusowania - odpowiednie smary i właściwie naostrzone krawędzie nart to konieczność, abyśmy mogli w pełni cieszyć się szaleństwem na stoku
  • nie zapominajmy o ochronie twarzy - kremy z wysokimi filtrami nakładane na odsłonięte części ciała: twarz, szyja i dłonie to konieczność
  • W górach słońce operuje bardzo mocno, a odbijający promienie słoneczne śnieg, potęguje jeszcze jego działanie, więc o poparzenie nie jest trudno

OŚRODKI NARCIARSKIE IDEALNE NA WIOSENNE SZALEŃSTWO:

Val Thorens (Francja)
Ośrodek ten położony jest najwyżej w Europie. Większość tras znajduje się na wysokości ponad 2 tys. metrów, co oznacza, że śnieg trzyma się tutaj dłużej, a stoki są czynne do początku maja. Część ogromnego kompleksu narciarskiego Trzech Dolin, jaką jest Val Thorens, to najlepszy wybór, jeśli chce się pojeździć na nartach w środku wiosny.

Riksgransen (Szwecja)
Ośrodek ten leżący 200 km za kołem podbiegunowym przy granicy z Norwegią, jest jedną z najbardziej na północ wysuniętych stacji narciarskich i ma tę zaletę, że można tu jeździć na nartach w środku nocy przy świetle słonecznym. Najlepsze warunki panują tutaj przy końcu sezonu narciarskiego, a wyciągi pracują do końca czerwca!


Are (Szwecja)
Szwedzki ośrodek numer jeden, uznawany również za największy i najlepiej przygotowany w Europie Północnej, otwarty jest od listopada do końca maja. Oferując 100 tras, dostępnych również nocą, jest wspaniałym miejscem na wiosenną wyprawę na narty.

Tignes (Francja)
W głównym ośrodku tego kompleksu obejmującego swym zasięgiem lodowiec, miłośnicy białego szaleństwa mogą cieszyć się wspaniałymi warunkami aż do początku maja. Latem można szusować po lodowcu, imponująca 20 km trasa i różnica poziomów wynosząca 750 m sprawia, że warto wybrać się w tę część Alp.

Zermatt (Szwajcaria)
Zimowy sezon w tym znanym szwajcarskim ośrodku narciarskim kończy się na początku maja, a następnie zaczyna się letni sezon jazdy na lodowcu, co oznacza, że Zermatt jest jednym z niewielu w pełni całorocznych zimowych kurortów na świecie.

Saas Fee (Szwajcaria)
Ośrodek dysponujący stokami położonymi na wysokościach pomiędzy 1800 m a 3500 m i obejmujący lodowiec, jest doskonałym wyborem na kończący się sezon. Mimo obfitości śniegu, miasteczko zachwyca urokiem przypominając obrazek z pudełka szwajcarskich czekoladek, co nie zdarza się często wśród wysokogórskich kurortów.

Livigno (Włochy)
Jeden z wyżej położonych narciarskich kurortów w Europie z trasami na wysokości do 3000 m i dobrymi warunkami śniegowymi, jest także znany z dużej ilości słońca na stokach. Do dyspozycji mamy tutaj tereny parkowe, jedne z największych w Europie, a sezon narciarski trwa do końca kwietnia/początku maja, w zależności od pogody. Strefa wolnocłowa w Livigno przyciąga turystów, którzy chcą zaoszczędzić na jedzeniu i drinkach, co stanowi dodatkowy plus tego kurortu.

"